Tutaj tworzę dla Ciebie Bibliotekę Narzędzi.

Dzielę się z Tobą ćwiczeniami, pomocami, narzędziami, których sama używam.

Są takie, które zapożyczyłam od innych, ale znajdziesz tutaj również moje autorskie metody.

Mam nadzieję, że ta praktyczna strona będzie dla Ciebie wartościową biblioteką, z której codziennie możesz coś wypożyczyć do własnej praktyki rozmawiania z duszą!


Karty emocji

Przedstawiam Ci moje pierwsze karty, które nabyłam rok temu i do pracy z którymi udało mi się zainspirować już kilka osób. „Poznaj siebie – karty emocji” zostały stworzone przez znaną psycholożkę Katarzynę Miller oraz redaktorkę naczelną magazynów Zwierciadło i Sens, Joannę Olekszyk. Talia składa się z 55 kart, więc także z 55 emocji oraz z książeczki, w której znajdziesz opis emocji, wyjaśnienie, po co lub kiedy określona emocja do nas przychodzi oraz (moje ulubione!) pytania, które są niczym innym jak ćwiczeniem dla Ciebie, aby lepiej rozumieć daną emocję.

Od razu opowiem Ci trochę o mojej dzisiejszej lekcji, którą dostałam od Wszechświata.
Lekcja jest o emocjach. Ale też o pewnych brakach, które się ma i które próbujemy uzupełnić czy zrekompensować sobie w najlepszy dostępny nam sposób, ale nie zawsze jest on dla nas dobry. Czasem jest wręcz dysfunkcyjny. To znaczy nie pozwala nam wypełnić naszego braku w sposób, który by go uzdrawiał. Robimy to raczej jakoś nieporadnie, zastępczo. W konsekwencji jest to skuteczne na chwilę, pozornie, albo wcale.
Mój brak z dzieciństwa, z którego wtedy oczywiście nie zdawałam sobie sprawy, że jest brakiem, bo nie miałam takiej świadomości, żeby to nazwać – to brak zauważania i nazywania moich emocji. Nikt mnie w domu o nie pytał, nikt ich nie nazywał, więc też nikt nie uczył mnie rozpoznawania ich i radzenia sobie z nimi. A czy to takie ważne? Zapytasz może… Tak, bardzo. Brak naturalnej obecności emocji w życiu małego człowieka, które się zauważa, do których daje się mu prawo i pokazuje, że są ok, niezależnie od tego czy są przyjemne czy nie, sprawia, że jak stajemy się większym, dorosłym już człowiekiem, to w ogóle z tymi naszymi emocjami nie potrafimy się obchodzić. Nie rozumiemy ich, więc nie rozpoznajemy ich wpływu na nasze zachowania, życie codzienne. A niezauważanie zostaje we krwi. My, dorosłe kaleki emocjonalne, raczej spychamy emocje w tylko nam znany kąt, albo pod koc na strych, albo do lochów. A emocje trzeba widzieć, utulać, akceptować. Pozadawać im pytania. Są częścią Ciebie i są Twoimi strażnikami granic. To one pierwsze, przez czucie, wysyłają Ci wiadomość, na co masz zwrócić uwagę w swoim życiu. Odczuwasz ciągłe przygnębienie? Nudę? No to popatrz tam. Pozaglądaj z ciekawością, jaki obszar życia już Ci nie służy i czeka, aż ruszysz sprzed telewizora i coś zmienisz.
Nikogo nie obwiniam za ten brak. Dostałam tyle, ile moi rodzice czy inni opiekunowie mieli i mogli dać. Jeśli jakiejś nauki nie dostałam, to tylko dlatego, że oni też tego nie umieli. Teraz, kiedy jestem dorosła i świadoma, to już moja własna odpowiedzialność uczyć się tego i pomóc sobie. Dlatego dzisiejsza lekcja jest ważna, bo dzięki niej zrozumiałam swój nieporadny sposób wypełnienia tego braku: że w bliskiej relacji z kimś zawsze oczekuję od drugiej osoby, że będzie zauważała moje emocje i rozmawiała ze mną o nich. Czyli że będzie moją rekompensatą, moim plasterkiem na „rany” z dzieciństwa, że teraz dzięki tym wszystkim uważnym na mnie osobom nadrobię i wypełnię sobie ten brak. Ups… nie działa. Jak to nie działa? Nie będzie plasterka??
Wiesz co, no nie będzie plasterka. Jeśli odnajdujesz kawałek siebie w tym braku, to mogę się podzielić, że owszem, bardzo to wspierające, kiedy mamy w swoim otoczeniu osobę czy osoby, które pytają o nasze uczucia, zauważają je i okazują nam empatię. To jest cudowne. Ale nikt, absolutnie nikt z zewnątrz nie może za Ciebie wykonać tej pracy. Nikt nie może za Ciebie kontaktować się z Twoimi emocjami i rozmawiać z nimi zamiast Ciebie. To Ty musisz mieć najlepszy wgląd w siebie i relację ze sobą. Jeśli jej nie masz, jeśli to Twój brak, zobacz, w jaki sposób próbujesz go wypełnić.

Dobrze się złożyło, że dziś dzielę się z Tobą kartami emocji. Ponieważ to bardzo proste, ale też przyjemne (głównie przez cudowne ilustracje!) narzędzie do uczenia się rozpoznawania ich i budowania swojej wewnętrznej relacji z każdą emocją.

Jak możesz z nimi pracować?

  • Możesz z ciekawością przeczytać rozdział o wylosowanej emocji, poświęcić temu spokojną chwilę tak, aby mieć czas na wykonanie zadań związanych z tą emocją oraz na refleksję wewnętrzną.
  • Kiedy rozpoznajesz towarzyszącą Ci emocję, potrafisz ją nazwać, ale nie masz pojęcia, dlaczego przyszła, w jakim celu Ci teraz towarzyszy, co chce Ci powiedzieć. Lektura książeczki oraz wykonanie zadań na końcu opisu emocji mogą Ci pomóc w rozpoznaniu tego.
  • Moja osobista praktyka to taka intymna chwila z kartami oraz pytanie, po którym losuję kartę: „Jaka emocja we mnie chce być dzisiaj zauważona?” . Bardzo Wam polecam ten sposób pracy z kartami. Ja często robię to przed medytacją. Potem dedykuję medytację byciu uważną na tą właśnie emocję w sobie. Kilka razy pomogło mi to w bardzo spektakularny sposób wydobyć coś głęboko ukrytego. Pamiętam, jak kiedyś wylosowałam kartę Nienawiść i pierwsza myśl: Ja? Nienawiść? Nieeeee. Po czym usiadłam do medytacji, potem do pisania w dzienniku i wydobyłam z siebie bardzo konkretną nienawiść z przeszłości, którą kiedyś miałam, a nigdy nie pozwoliłam sobie na przeżycie tego uczucia. To było bardzo oczyszczające i uwalniające!

Jestem przekonana, że znajdziesz też kilka swoich osobistych sposobów na wspierającą pracę z tymi kartami. Wtedy podziel się nimi w komentarzu tutaj 🙂

Ps. W tym miesiącu pojawią się nowe karty autorstwa tych samych Pań i już nie mogę się doczekać, kiedy do mnie trafią! Na pewno podzielę się z Tobą kolejnym ciekawym narzędziem 🙂

Życzę Ci cudownej przyjaźni ze swoimi emocjami! Ta na pewno jest na całe życie.